MARIUSZ DĄBROWSKI - portrety momentalne

Foto nr 320
Fotogaleria
Wystawy fotografii, 12 listopada 2004

MARIUSZ DĄBROWSKI. Ukończona uczelnia: ASP Warszawa, New York Institute Of Art. USA, dyplom z wyróżnieniem w 1995 r. na wydziale malarstwa, student prof. Tadeusza Dominika i prof. Zbigniewa Gostomskiego. 2003 członek Bundesverband Bildender Kunstlerinnen und Kunster, Berlin.

Mariusza Dąbrowskiego Portrety momentalne

„Portreciki” – tak żartobliwie wyraża się Mariusz Dąbrowski o serii swoich fotografii, które zalicza do najbardziej osobistych form wypowiedzi, układających się w rozwijający się i wciąż wzbogacany intymny notes przyjaźni i fascynacji artystycznych. „To portreciki robione kamerą cyfrową. Portreciki osób, które lubię i szanuję”. Portrety, ale jakże specyficzne. Szkicowe, charakteryzujące a nie przedstawiające, psychologiczne, ale nie studyjne, momentalne, oddające nastrój chwili, w której powstała ta jedyna trafiona klatka, albo zrobiona od razu, albo wybrana później z setek ujęć wykonanych kamerą cyfrową.

To fotografie niedokładne, często rozmyte, nieostre, fragmentaryczne, niedbałe w sensie warsztatowym, będące przeciwieństwem wysmakowanych i idealnie zakomponowanych studiów fotograficznych modelek, stanowiących drugi tor twórczości fotograficznej Dąbrowskiego. Kilku z portretowanych nie lubi swoich wizerunków, niektórzy twierdzą, że zostali oszpeceni albo ośmieszeni. Inni je uwielbiają. To dobrze, że portretowani mają emocjonalny stosunek do swoich podobizn. Obojętność zabija wszelką twórczość. Zwłaszcza, że to nie zwyczajne fotografie, lecz artystyczne wiwisekcje, a najczęściej nie lubi się wiwisekcji – denerwują, zwłaszcza, gdy odsłaniają prawdziwe oblicze - nieprzystające do fotosów z filmów, teatrów, telewizji, ze skrzydełek tomów poezji czy powieści, okładek DVD i katalogów canneńskiego festiwalu.

Dlaczego Dąbrowski im to robi? Noblistom, gwiazdom scen i filmów, reżyserom i artystom cieszącym się – zasłużenie – międzynarodowym uznaniem. Z przyjaźni czy też przekory przyprawia im gębę, by trochę odbrązowić lukrowane wizerunki znane z mediów i wydawnictw ku czci. By pokazać ludzi prywatnie, ale nie w domu, gabinecie, z ulubionym czworonogiem, w ogródku etc., bo to wszystko już było i stanowi element oficjalnego wizerunku. „Robię zdjęcia w naturalnych sytuacjach – mówi Mariusz - nie są pozowane, ani stylizowane, pozbawiam je jakiegokolwiek specjalnego anturażu. Staramy się tyle czasu ze sobą spędzić, żeby osoby te zapomniały, że są fotografowane. I wtedy portrety są dobre – takie, na jakich mi zależy. Najczęściej robię je przy barze. Siedzimy i gadamy, ja bawię się kamerą, nachylam ją w lewo, prawo, szukam właściwego kadru jakby od niechcenia”.
Oczywiście, fotograficzne obrazy Dąbrowskiego też pokazują kolejne role i pozy noblistów i gwiazd kultury narodowej, to jednak co innego, bowiem grają przez niego i dla niego. Przynajmniej przez ten ulotny moment, gdy powstaje obraz na elektronicznej matrycy aparatu cyfrowego. „Z każdą z tych osób – wyznaje artysta - staram się nawiązać osobisty, bliski stosunek. Dlatego uważam, że są to moje osobiste zdjęcia. Do mojego albumu, teczki. Nie chciałbym tych zdjęć sprzedawać, jak zdjęcia podróżnicze czy z modelkami, z których żyję, te wolę traktować jako swój prywatny pamiętnik”. Pamiętnik portretów momentalnych.

Prace powstawały w ciągu ostatnich 4 lat, w Londynie, Frankfurcie nad Menem, Berlinie i - większość - w Polsce. Prezentowane były dotąd jedynie na kameralnej wystawie w galerii ZPAP w Warszawie.


Warszawa, październik 2004
Krzysztof Stanisławski

Fotogaleria