
GRZEGORZ ŁOŚ
Absolwent PLTP w Supraślu w 1970 r. Dyplom u prof. Ludwika Kiczury,
prof. Zbigniewa Horbowego -szkło, malarstwo u prof. Zbigniewa
Karpińskiego w Studium Projektowania Form Ceramiki i Szkła w Państwowej
Szkole Sztuk Plastycznych we Wrocławiu w 1977 r. Obecnie adiunkt na
Wydziale Architektury Politechniki Białostockiej. Działalność w
dziedzinie szkła artystycznego i użytkowego, projektowania form
użytkowych, tkaniny artystycznej i architektury wnętrz. Prace wystawia w
Polsce i za granicą.
GRAFIKA CHICAGOWSKIEJ ARCHITEKTURY
„Przed trzema laty po raz pierwszy pokazałem wystawę fotografii pt.
Grafika amerykańskiej architektury. Teraz temat został zawężony, na nowo
skonstruowany w oparciu o wyjątkową jakość architektury DOWN TOWN
(centrum) Chicago, miasta tak bliskiego Polakom. Po wielkich preriach,
wysokich górach Colorado, urokach Grand Canyonu i osobliwościach Las
Vegas czy Nowego Yorku poznawanie miasta oglądanego przez obiektyw stało
się równie fascynujące. Multum tłoczących się przed obiektyw tematów
trzeba było jakoś okiełznać. I tu pomocne było przypomnienie książki Ewy
Kuryluk pt. Hiperrealizm-Nowy Realizm w której można przeczytać
„wielkomiejski świat odbić, w którym zatraca się całkowicie jednolita
perspektywa i bezustannie porusza punkt widzenia. A w centrum ich
twórczości (tz. malarzy hiperrealistów jak Richard Estes czy Ralph
Goings ) tkwi szklana szyba.”Takich ilości konstrukcji
architektonicznych obłożonych hektarami tafli szkła w Europie nawet
trudno spotkać nie mówiąc o wysokościach budynków , obiektów w swoim
czasie najwyższych na świecie. Uroda urbanistyczna centrum odznacza się
zdecydowanym ładem w samej przestrzeni, oddechem między obiektami. Stąd
nieograniczona możliwość nakładania się pionowych i poziomych linii
konstrukcji architektonicznych wzajemnie odbijających się, powielających
się w szklanych fasadach., do których mam słabość z racji dyplomu
artystycznego w tym tworzywie w PWSSP (dziś ASP) we Wrocławiu.
Wyszukiwanie gotowca , graficznego obrazu było fasynującym zajęciem ,
nawet intrygującym samych Amerykanów , którym ta zwykła codzienność nie
była już tak piękna jak dla mnie odkrywającego coraz to ciekawsze
zakątki wielkiego centrum i miasta dosłownie przez które w poszukiwaniu
obrazu z pewnością przeszedłem ponad 100 km.”
Grzegorz Łoś